Księżycowe drewno część 2

Dziś druga część historii związanej z księżycowym drewnem, zapraszam serdecznie.
Z czasem firma pana Thomy się rozrosła i zaczęła budować domy z masywnego drewna co w latach 80-tych było totalnie wbrew duchowi czasu. Drewniane domy to głównie konstrukcje szkieletowe, w których miesza się najróżniejsze materiały, w których skład wchodzą drewno, folia, styropian i tym podobne. Nasz bohater chciał budować domy tylko takie, w których człowiek otoczony jest tylko drewnem bez użycia wszechobecnej chemii. Aby stworzyć podobną atmosferę jak w dawnych drewnianych chałupach, jakie znał z dzieciństwa. Miały one jedną szczególną atmosferę. Zgłębienie tajemnicy tego dobrego samopoczucia stało się cichym życzeniem pana Thomy, ale musiał je odłożyć na później, ponieważ jak się okazało miał do pokonania wiele przeszkód. Austriak opracował i opatentował własną technologię budowy domów z drewna nazwał ją „Holz 100” drewno 100, bo jest w stu procentach z drewna bez chemii i jakichkolwiek śrub czy gwoździ. Są to ściany głównie o grubości 36 centymetrów z pięciu warstw desek ułożonych w poprzek i krzyżowo. Wszystkie warstwy łączone są suchymi drewnianymi kołkami, które nabierając wilgoci z otoczenia pęcznieją i tworzą nierozerwalną strukturę. Mieszanka twarogu, wody i wapna służy jako smar do redukcji oporu przy wbijaniu kołków. W ten sposób prefabrykowane elementy są dostarczane na miejsce inwestycji a samo zbudowanie domu pod klucz zajmuje jeden lub dwa dni. Jeżeli drewno pęcznieje pod wpływem wilgoci lub się kurczy to tylko wszerz. Po długości nie zmienia nigdy swoich rozmiarów. Diagonalny i krzyżowy układ warstw daje stabilność zbliżoną do ściany betonowej i wyjątkową trwałość formy nawet na wypadek zalania takiego domu przez powódź. Drewniane centrum sztuk leczniczych, które zbudowano nad rzeką w miejscowości Gars am Kamp w Austrii już cztery miesiące po oddaniu do użytku zostało zalane przez powódź stulecia. Po opadnięciu wody, wymianie podłóg i kilku kosmetycznych pracach budynek był gotowy do ponownego użytkowania.
Brak kleju pomiędzy warstwami tworzy mikroskopijne odstępy powietrzne, pomiędzy niektórymi warstwami znajdują się dodatkowe kanaliki powietrzne dla lepszej izolacji cieplnej. W tej dziedzinie panowało wówczas przekonanie, że najwyższy współczynnik przenikania ciepła, jaki może osiągnąć drewno u 0,14. Dotyczyło to jednak drewna ze sklejonych warstw, nie klejone, ale mechanicznie powiązane ściany osiągnęły dwa razy lepszy wynik dokładni u 0,078. Taka ściana o grubości 36 centymetrów wykazuje podobną izolację jak ściana z masywnego klejonego drewna o grubości 75 centymetrów lub ściana żelbetowa o grubości 10 metrów. Rezygnacja z chemicznych dodatków takich jak kleje doprowadziła do pobicia rekordu w izolacji cieplnej. Wyniki były tak nie wiarygodne, że początkowo w uniwersytecie Fraunhofer w Stuttgarcie odmówiono wydania certyfikatu. Jednak z czasem wyżej wspomniany instytut jak i uniwersytet techniczny w Graz potwierdziły i wydały odpowiednie certyfikaty. Współczynnik u nie mówi nam jednak wszystkiego, ale okuazuje się on być marną manipulacją na korzyść producentów ociepleń. W eksperymencie laboratoryjnym na uczelni w Graz porównano trzy ściany o identycznym współczynniku przenikania ciepła. Ścianę w technologii prefabrykowanej z płyt gipsowych i wiórowych z wewnętrzną izolacją. Ścianę z cegły z izolacją polistyrenową i trzydziestocentymetrową ścianę z litego drewna. Wewnątrz pomieszczenia testowego panowała temperatura pokojowa bez ogrzewania a na zewnątrz -10 stopni Celsjusza. Zmierzono czas w którym ściana osiągnie temperaturę 0 stopni Celsjusza. Przy ścianie prefabrykowanej trwało to dwa dni przy ocieplonej ścianie ceglanej 10 dni a przy ścianie z litego drewna ponad miesiąc. Innym problemem w budownictwie jest wilgoć, kondensacja pary wodnej jest tak trudnym do opanowania zagadnieniem, że żadna firma na świecie na żaden materiał i żadną konstrukcję nie dają gwarancji dłuższej niż 5 lat przeciw kondensacji i powstawaniu pleśni. Badania z dolnej Saksonii ujawniły ostatnio, że u 80-ciu procent wszystkich domów wyposażonych w styropianową izolację cieplną pomiędzy murem a styropianem rozwinęła się pleśń. Jest ona najgorszą trucizną mieszkalną w ogóle. Pan Thoma daje na swoje domy 50-letnią gwarancję na zawilgocenie i pleśń. Zbudował już tysiąc domów w 33-ech krajach, od tropiku po koło podbiegunowe i nie otrzymał dotychczas żadnej reklamacji. Pierwszym problemem, na jaki natknął się Austriak w Niemczech była ochrona przeciw pożarowa. W latach 70-tych i 80-tych nie wolno było stawiać domów dwukondygnacyjnych lub wyższych z drewna. Uważano, że jest to zbyt niebezpieczne, gdyż drewno się po prostu pali. Pan Thoma postanowił uzyskać certyfikat bezpieczeństwa pożarowego w instytucie IBS. Jest to jeden z najbardziej znanych instytutów tego typu i dysponuje on największym piecem testowym w Europie. Profesor, który kierował instytutem powiedział to jest ściana drewniana więc spróbujemy zrobić test F30 i zobaczymy czy w ogóle wytrzyma. W takim teście sprawdza się, czy ściana wytrzyma płomień o temperaturze tysiąca stopni Celsjusza przez 30 minut z jednej strony. Austrijak twierdził jednak, że jest to inna konstrukcja i prosił aby sprawdzić jak długo w ogóle wytrzyma. Wtedy kierownik spojrzał na Pana Thomę jak na idiotę i powiedziałem F30. Austriak przystawał przy swoim na co kierownik zareagował poirytowaniem. Proszę posłuchać ja pracuję tu już od wielu lat w tym instytucie i testowałem wszystko co istnieje w budownictwie drewnianym pan się ucieszy jeżeli to wytrzyma test F30 więcej na pewno nie będzie. Pan Thoma dogadał się jednak z kierownikiem, że zapłaci za każdą minutę testu. Ten kręcąc głową wreszcie się zgodził i wreszcie rozpoczął test. Po 122 minutach rozległ się dziwny odgłos okazało się, że skończyła się ropa w zbiorniku. Po tym wydarzeniu instytut przeprowadził test na własny koszt i Austriak otrzymał certyfikat F180. Okazało się, że po trzech godzinach traktowania takiej ściany takim promieniem o temperaturze tysiąca stopni temperatura po drugiej stronie wzrosła o 1,8 stopnia Celsjusza. Takie samo oddziaływanie na ścianę żelbetową powoduje, że po 20-30 minutach po drugiej stronie temperatura wzrasta do 600 stopni Celsjusza i wszystko zaczyna się palić. Na skutek ciepła beton zaczyna pękać warstwowo i uwalnia zbrojenie, może się to wydawać niewiarygodne, jednak wiadomo, że po wrzuceniu grubego pnia do ogniska często ognisko potrafi zgasnąć a gruby pień pozostaje nadal niespalony. Część powierzchni zostaje zwęglona, kiedy znika źródło ognia wtedy pień przestaje się palić. Aby drewno dobrze się paliło musi być drobno pocięte i otoczone powietrzem. Księżycowe drewno było znane nie tylko w starożytnym Rzymie. Po publikacji pierwszej książki Pana Thomę odwiedziła niespotykanie wizytacja z Japonii z najwyższym mnichem klasztoru buddystycznego Horyu-ji. Na terenie tego klasztoru stoją najstarsze budowle drewniane świata wzniesione w roku 607 naszej ery. Jak się okazało także one zostały zbudowane z księżycowego drewna. Szef klasztoru chciał się zapoznać z technologią budowy pana Thomy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *