Księżycowe drewno część 1

Historycy dzielą historię na takie epoki jak kamienia, brązu, miedzi i żelaza. Nic nie mówią o drewnie. Tak jakby nie odegrało w życiu człowieka żadnej roli. W formie żartu używamy sformułowania najpierw człowiek zszedł z drzewa. Po jakimś czasie nauczył się robić ogień. Nie byłoby to możliwe bez drewna. Następnie przeniósł się on nad wodę gdzie zaczął polować na ryby. Używał do tego włóczni, wędki, rozpoczął budowę łodzi a wszystko to z drewna. Budował domy, grody a później kaplice. Wszystko to z drewna. Wpadł na pomysł budowy koła, po czym zbudował wóz. Na okręcie zbudowanym z drewna dopłynął do Ameryki i odkrył pozostałe kontynenty. Drewnu zawdzięcza człowiek największą część swojego rozwoju. Można dojść do wniosku, że większość ludzi nie jest do końca świadoma doskonałości tego surowca. Obecnie trendy we wzornictwie i architekturze traktują drewno jako przeżytek. Przyszłość surowca, jakim jest drewno to laminowane płyty wiórowe posklejane chemikaliami, takimi jak klej a na ich powierzchni folia z reprodukcją słoi. Interes warty miliardy. Dzisiaj stosowanie drewna bez chemicznych dodatków i osiągnięć przemysłu chemicznego wydaje się niemożliwe. Przemysł ten (chemiczny) dostarcza klejów, lakierów, preparatów ochronnych, środków do izolacji, folii i tysiąca innych produktów często mających szkodliwy wpływ na człowieka i środowisko. Rynek warty miliardy. Jednak to drewno jest uważane za niebezpieczne ze względu na swoją łatwopalność. Dlatego dom powinien być zbudowany z zaprawy cegły lub pustaka. Po to aby przetrwał lata. Dodatkowo musi być opakowany w styropian aby było w nim cieplej.
Świat podążałby dalej bezrefleksyjnie tą drogą gdyby nie pojawił się pewien człowiek, który swoją upartością, doświadczeniem i wytrwałością rozpoczął rewolucję w dziedzinie drewna. Odkrył on taką wiedzę, która dostępna była już w czasach starożytnych. A w nowoczesnej i postępowej Europie była wystawiona na szyderstwo i kpiny. Człowiek ten nie poddał się i doprowadził do tego, że wybitni naukowcy, którzy początkowo z niego drwili zaczęli chylić przed nim czoła. Rozpoczął on swoim działaniem erozję zakłamanego systemu ukształtowanego przez koncerny chemiczne, przemysł drzewny i drewnopodobny, przez lobbystów i skorumpowanych polityków. Człowiek ten to Erwin Thoma z pochodzenia Austriak wychowany w lasach położonych w alpach. Był przewodnikiem górskim pasjonował się wspinaczką górską, ale jego głównym marzeniem było zostać leśniczym. Po swoim wykształceniu leśniczoinżynierskim był przekonany jak większość młodych osób w latach 70-tych i 80-tych, że nowoczesna inżynieria jest zdolna rozwiązać każdy problem. Nowoczesne maszyny, chemia, a nawet informatyka wdzierały się mimowolnie we wszystkie dziedziny gospodarki. A także gospodarki leśnej. W Austrii wiele lat musi oczekiwać młody leśniczy aż otrzyma w opiekę swój własny obszar leśny. Pan Erwin Thoma miał jednak szczęście, bo okazało się, że w górach Karwendel jest teren, w którym nikt nie chce zostać leśniczym. Dom leśniczego w zimie jest totalnie zaśnieżony i odcięty od świata a najbliższy sklep jest oddalony o 50 kilometrów. Dla młodego Austriaka było to spełnienie marzeń. Gdy wraz z małżonką się tam wprowadził doszedł do wniosku, że nigdy się stamtąd nie wyprowadzi. Któregoś dnia do drzwi jego leśniczówki zapukało dwóch mężczyzn, którzy byli budowniczymi skrzypiec tj. lutnicy. Poprosili oni pana Thomę o pomoc w znalezieniu odpowiedniego drzewa do zbudowania nowych instrumentów. Okazało się, że to właśnie na wzgórzach Karwendel rosły drzewa, z których dawni lutnicy wyrabiali najlepsze skrzypce. Zdziwił się, że podczas toku nauki na uniwersytecie nikt nigdy o tym nie wspomniał. Zainteresowany zagadnieniem Austriak postanowił im pomóc. Kiedy następnego gdy dnia wybrali się do lasu dowiedział się on o tym, że najlepsze drzewo na skrzypce jest czymś wyjątkowym i spośród miliona świerków należy znaleźć tego, który będzie odpowiedni. Nie ma żadnego urządzenia ani żadnej maszyny, która potrafiłaby takie drzewo zasugerować. Pozostaje tylko intuicja, ludzkie zmysły i odrobina gleboznawstwa, bo drzewo odpowiednie na skrzypce rośnie tylko w odpowiednim miejscu. W wysokich górach, ale w muldach chronionych od wiatru. Drzewo rosnące w takim miejscu ma bardzo drobną i równomierną strukturę słoi. W zwykłym drzewie wymęczonym przez wiatr powstają niepożądane w skrzypcach struktury reakcyjne. Goście pana Thomy całymi dniami stukali w drzewa i nasłuchiwali dźwięku aż wreszcie po kilku dniach przyszli do niego bardzo szczęśliwi. Znaleźli oni świerka, który powinien się nadawać, byli zachwyceni tym, co znaleźli. Drzewo zostało pocięte i wywiezione a pan Erwin Thoma z biegiem czasu zapomniał o ciekawym doświadczeniu. Po upływie roku lutnicy ponownie zawitali w leśniczówce Austriaka. Tym razem nie chcieli drzewa, które przed wytworzeniem skrzypiec powinno być sezonowane co najmniej 10 lat, bo przez ten czas zachodzą w drewnie wyrafinowane procesy chemiczne technicznie nie istotne, ale w wytworzeniu tak szczególnego instrumentu muzycznego grają bardzo ważną rolę. Twórcy skrzypiec, którzy przybyli do leśniczówki nie mogli się jednak doczekać i stworzyli na próbę jedną sztukę. W ramach podziękowania przybyli zrobić mały koncert wiolinowy panu Thomie i jego rodzinie. Austriak kochał las i rosnące w nim drzewa, ale nie był szczególnym romantykiem. Jednak dźwięk jego drzew wydobywający się z jego skrzypiec był czymś zupełnie nowym. Zdał sobie sprawę, że w drzewach tkwi coś znacznie więcej, niż przekazano mu na uczelniach. Był poruszony do głębi i nie mógł przestać o tym myśleć. Zastanawiał się jak to możliwe, że lutnicy niemający żadnej techniki, żadnej metody, żadnych urządzeń pomiarowych tylko intuicję, tradycję i tradycję przenoszoną z dziada pradziada. Żeby z kawałka drewna stworzyć coś tak niesamowitego. W głowie pana Thomy rozpoczęło się zderzanie dwóch światów, jedno technokratyczne inżynierskie z drugiej strony naukowo niewyjaśniona pradawna tradycyjna wiedza. Kiedy podczas rozmowy podzielił się swoimi przemyśleniami jeden z lutników spytał jaką wartość dodaną, tworzy się razem z powstającymi skrzypcami. Leśnik oczywiście nie miał pojęcia, twórca skrzypiec powiedział takie skrzypce ważą około 470 gramów, gdybyś chciał zapłacić za te skrzypce ilością złota odpowiadającą ich wadze, wyśmiano by cię. Jeśli chciałbyś zapłacić za nie 10 krotność ich wagi również byłbyś wyśmiany. Dopiero 100 krotność wagi skrzypiec wystarczyłaby do tego aby kupić takie skrzypce. Oczywiście jeżeli ktoś chciałby taki instrument za tyle sprzedać. Twórcy skrzypiec, którzy nie mieli żadnej zaawansowanej technologi potrafili sprawić, że świerkowe drewno stało się 100 razy więcej warte niż złoto. Ale nie sama wartość materialna skrzypiec się liczy. Taki instrument ma przeogromną wartość dla całej kultury, bo taki instrument będzie przez wiele, wiele lat cieszył pasjonatów muzyki. Gdy dzieci Austriaka osiągnęły wiek szkolny musiał on porzucić posadę leśniczego i przeprowadzić się w miejsce bardziej cywilizowane, do Salzburga. W nowym miejscu zamieszkania już po dwóch tygodniach dzieci zaczęły kasłać, z biegiem czasu stało się to tak silne, że groziło uduszeniem. Po wizytach u lekarzy specjalistów okazało się, że dzieci są uczulone na płyty wiórowe, z których wykonane były meble i podłoga w miejscu ich zamieszkania. Pan Erwin Thoma był bardzo zdziwiony, bo płyty wiórowe są z drewna. Lekarz diagnozujący chorobę dzieci stwierdził, że są one uczulone nie na drewno, ale na chemikalia użyte w produkcji. Jedyny sposób na wyleczenie dzieci pana thomy to terapia kortyzonowa, z ulotki tego leku wynikało, że terapia tym lekiem do dwudziestego roku życia zniszczy dzieciom nerki. Dziadek pana Thomy, a zarazem stolarz miał inny prostszy pomysł. Wysłali dzieci i małżonkę na wakacje a sami zastąpili ściany i meble prostymi deskami z litego drewna. Kiedy wrócili oni z wakacji okazało się, że wszystkie objawy alergii zniknęły. To zdarzenie było kolejnym w życiu pana Thomy, które zaczęło rodzić wątpliwości w nowoczesne sposoby rozwiązywania problemów. Ponieważ właściwości drewna ocaliły jego dzieci od cierpień pomyślał, że jest jeszcze zapotrzebowanie na tradycyjną stolarkę. Jego celem było stworzenie firmy stolarskiej z myśleniem, że drewno mogłoby pomóc też innym ludziom. Swojego dziadka poprosił aby ten został jego doradcą. I tak w latach 80-tych zaczęli swoją działalność. Całkowicie wbrew cywilizacyjnym trendom. Na początku większość zleceń dotyczyła podłóg, które w większości były kładzione w nowych budynkach, w których beton zawierał wiele wilgoci. Powodowała ona pęcznienie drewna przez co parkiety zaczęły pracować i się rozchodzić. Rozwiązanie przyszło znowu od dziadka, który mówił żeby używać tylko drewna, które jest w swojej najlepszej formie. Chodzi mniej więcej o to aby ścinać drzewa wtedy kiedy ustają soki, czyli zimie. Choć najważniejsze to to aby to robić w styczniu podczas fazy ubywającego księżyca. Dziadku! Odparł pan Thoma, ja studiowałem inżynierię leśną w Wiedniu u najlepszych profesorów, gdyby istniała taka wiedza dawno bym o tym wiedział. Dziadek był jednak uparty. Powiedział, że robił tak całe życie i jego wnuczek też powinien tego spróbować. Pan Thoma nie dowierzał, ale postanowił pozyskać kolejną partię drewna zgodnie z radą w styczniu podczas ubywającego księżyca. Drewno zostało odłożone w inne miejsce niż pozostałe, chodź drwale pracowali dalej a księżyc przeszedł w inną fazę. Drzewo, które ścieli później zostało złożone na stertę u sąsiada. Z powodu śniegu drewna nie można było przetransportować do tartaku, więc trzeba było zaczekać do wiosny. Kiedy śnieg się rozpuścił pan Thoma pojechał po drewno, pierwszą rzeczą jaką zrobił to sprawdził czy drewno nie zostało zaatakowane przez korniki. Okazało się, że nie ma na nim żadnych śladów kornika. Zaciekawiony sprawdził drewno sąsiada, które było całkowicie zaatakowane przez szkodniki. Był to już trzeci raz kiedy okazało się, że jest więcej wiedzy niż ta, którą wyniósł z uczelni.
Podczas pracy z drewnem zaczął prowadzić własne badania i robić notatki. Zauważył, że odporność takiego drewna jak księżycowe przeciwko grzybom a przedewszystkim siniźnie drewna jest jeszcze wyższa. Drewno to jest odporniejsze na ogień i szybciej schnie. Co ciekawe jest ono jeszcze spokojniejsze, to znaczy, że nie pęcznieje tak bardzo pod wpływem wilgoci niż zwykłe drewno. Obecnie austryjak buduje swoje domy wszędzie między innymi w tropikach obok kopców termitów gdzie wszystko jest zżarte przez insekty. Nigdy nie ma problemów ze szkodnikami drewna, jak uważa pan Thoma. Notatki które prowadził złożyły się w końcu na manuskrypt, który został zauważony przez jednego wydawcę. Namówił on austryjaka na to by wydał on swoją pierwszą książkę pod tytułem: „Widziałem jak rośniesz” (Dich sah ich wachsen). W książce tej autor porusza temat księżycowego drewna. Bliscy znajomi odradzali panu Thomie zdradzanie kulisów swojego biznesu, a on sam twierdził, że nie może zatrzymywać tylko dla siebie gdyż może ona zmienić myślenie ludzi iuczynić świat trochę lepszym. Uważa że im wiecej daje tym więcej do niego wraca. Książka autorstwa austryjaka poruszyła całą niemiecko języczną branże drzewną i otrzymała bardzo dużo pozytywnych reakcji ze strony starych rzemieślników. Jednak ze strony naukowców i przemysłu spadł na niego deszcz krytyki i kpin. Głównego bohatera nazwano zaklinaczem księżyca i nadano stępel ezoteryka. Austryjackie czasopismo naukowe zleciło wykonanie badań których celem było potwiedzenie, że księżycowe drewno to bzdura. Rezultat badań był taki jaki zażyczył sobie zleceniodawca. Jednakże książka dotarła także do profesora Ernsta Zürchera na uczelnię ETH w Zurychu, która jest najlepszą uczelnią techniczną w Europie i jednej z najbardziej renomowanych uczelni technicznych na świecie. Na podstawie zebranej wiedzy przeprowadzono pięcioletnie badania, również w Wiedniu i Hamburgu rozpoczęto podobne badania, które trwały krótko i nie wykazały nic. Natomiast długotrwałe pięcioletnie badania w Zurychu potwierdziły prawdziwość starej wiedzy od dziadka. Wyniki tych badań zostały opublikowane w najbardziej renomowanych czasopismach świata. Zainteresowani mogą znaleźć te badania w internecie. Przeprowadzone badania wykazały, że drzewo synchronicznie do faz księżyca pulsuje, to znaczy pęcznieje i kurczy się w srednicy o ułamki milimetra. Swojej długości nie zmienia jednak nigdy. Stwierdzono też to, że każde drzewo tworzy sobie pole potencjału elektromagnetycznego, można to sobie wyobrazić jako rodzaj aury. Potencjał tego pola również rosnie i maleje zgodnie z fazami księżyca. Kolejnym tematem podjętym przez badaczy było zbadanie oddziaływań miedzycząsteczkowych w drzewie. W pierwszej kolejności te dotyczące wody. Naukowcy stwierdzili, że wpływy i odpływy także zależą od faz księżyca. Woda w stanie ciekłym występuje w układach nazywanych klastrami. Odziływanie to jest słabo zbadane i jest pełne tajemnic. Istnieją teorie, że klastry takie mogą przenosić informacje. W instytucie ETH w Zurychu zbadano, że podczas ubywającego księżyca pojedyńcze cząsteczki wody odłączają się od klastrów i łączą się tymczasowo z pojedyńczymi cząsteczkami celulozy na powierzchni kapilar. Można to określić jako największą możliwą mieszaninę jaka istnieje. Działanie takie zachacza o mechanikę kwantową. Cząsteczka wody nie znajduje ani w stanie stałym ani w stanie ciekłym tylko w czwartym stanie skupienia opisywanym jako żelowaty czy galeretowaty. Po zmianie fazy księżyca cząśteczki rodzielają się. Zjawisko to jest do tej pory niewytłumaczalne, jest ono sterowane przez potencjał magnetyczny drzewa. Można rzec, że księżyc odziałuje bardziej na wodę zawartą w drewnie niż na samo drewno polepszając jego właściowści. Jeśli podczas fazy ubywającego księżyca drzewo zostanie ścięte to drewno pozyskane z niego jest tak odporne na szkodniki i grzyby, że użycie jakiegokolwiek środka ochrony drewna lub innej chemii jes absolutnie zbędne. Twałość takiego drewna bez konserwacji może wynosić wiele setek lat. Jak się okazuje wiedza ta była znana już w starożytnym Rzymie i było używane do budowy statków gdyż nie jest atakowane przez szkodliwe skorupiaki. Juliusz Cezar ustanowił też karę śmierci dla budowniczych okrętów, którzy używali innego drewna. Pisał o tym Pliniusz historyk i pisarz rzymski. Podobne ustawy istniały w każdej innej kulturze w historii ludzkości.
To koniec części pierwszej zapraszam na kolejną już za kilka dni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *