Jaki jest wpływ telefonów na dorosłych i dzieci?

O tym jak współczesne telefony wpływają na Nasze umysły, ciała i ich postawę. Co dzieje się z umysłem Twojego dziecka gdy korzysta od małego z tego zminiaturyzowanego komputera? Czy współczesne media społecznościowe (social media) potrafią zaprogramować ludzki umysł? Jak to się ma do relacji z bliskimi i otoczeniem? Czy ktoś jest wstanie zatrzymać to co się dzieje? To wszystko tylko w tym wpisie, Sekrety Natury mówią jak jest…

Pierwszym takim elementem, który maksymalnie wpływa na Ciebie użytkownika smartfona jest jego wyświetlacz a bardziej jego jasność. I nie chodzi tu o jasność w środku dnia czy w pomieszczeniu dobrze oświetlonych. Tylko gdy jest ciemno a Ty masz telefon ustawiony na maksymalną jasność. Wiem tak się przyzwyczaiłeś i tego nie zauważasz ale Twoje oczy są wtedy maksymalnie naświetlane w tym czasie. Światło emitowane przez wyświetlacz oszukuje mózg, uważa on, że cały czas jest godzina 12, co powoduje maksymalne jego skupienie. Zaburza to prawidłowe funkcjonowanie mózgu i jego naturalne zdolności. Co sprawdzasz przed zaśnięciem? Media społecznościowe, pocztę, świerszczyki w formie wideo. No bo kto tego w dzisiejszym świecie nie robi? Taki świat. Mój telefon już od dawna jest używany w nocy w jak najniższej jasności podobnie w dzień. Mój brat zawsze gdy ma mój smartfon w rękach mówi „pojaśnij” sobie ten ekran i bierze jasność na maksimum. Robię to też z oszczędności baterii. To tylko spostrzeżenie a wiele może zmienić. Teraz wyobraź sobie małe dziecko ze smartfonem lub tabletem w ciemnym pokoju. Nie wiem czy widziałeś jak wygląda łuk spawalniczy (łuk elektryczny) podczas łączenia dwóch elementów metalowych. Tego nie można obserwować bez specjalnej maski ochronnej. A tu biedne dziecko nie jest w żaden sposób osłonięte przed naświetlaniem przez wyświetlacz przenośnego mikrokomputera. A dla mnie jest to bardzo podobne bo spawa się w dzień a przegląda internet także w nocy. Jeśli ma ustawioną maksymalną jasność ekranu to co dzieje się z jego oczami i mózgiem? Są potwornie naświetlane dodatkowo długi czas ekspozycji oczu dziecka powoduje, że ma ono je”prześwietlone” zamiast normalnie przygotować się do snu. Czyli położenie się na łóżku przygotowaniu sobie pozycji ciała i podświadome organów wewnętrznych na to co zaraz ma nastąpić. Sen ma być regenerujący i powodować odpoczynek narządów wewnętrznych. O tym co dzieci przeglądają i czego się uczą podczas korzystania z tabletów i smartfonów będzie w innym wpisie.

Zwróć uwagę na postawę dziecka a następnie na swoją podczas korzystania z tabletu lub smartfonu. Czy są one trochę podobne. Dlaczego dzieci mają wady postawy, krzywe kręgosłupy i ciągle się garbią. Mogę to zaobserwować w swojej rodzinie gdzie troje dzieci korzysta ze smartfonów a tylko jedno z nich regularnie odbywa kursy tańca. To jest widoczne już na pierwszy rzut oka, że ktoś dba o postawę tego dziecka i jest ono świadome tzw. ramy czyli prostego utrzymania ciała i pleców podczas tańca co przekłada się na postawę poza parkietem. Pozostałe dzieci się garbią a to głównie przez to, że spędzają dużo czasu przed wyświetlaczami przeszukując najczęściej media społecznościowe. I nie są świadome tego że się garbią, bo są zajęte tym co je absorbuje maksymalnie czyli treściami w komórce. Co się stanie jeżeli odbierzesz takiemu dziecku telefon? Pociecha zaczyna wrzeszczeć, krzyczeć być rozdrażniona dopóki nie dostanie telefonu czy tabletu z powrotem. Czy to nie bardzo wyraźne sygnały uzależnienia? Zrobiono taki eksperyment, „zabrano” grupie włoskich dzieci telefony. Zrobiły to dobrowolnie. Wychodząc ze szkoły widziały jak inne dzieci idą zgrabione i wpatrzone w wyświetlacze. Nie zdawały sobie sprawy, że tak wszyscy wyglądają – relacjonowała jedna z uczestniczek wyzwania. Nie miałam pojęcia jak dużo czasu mam do dyspozycji uczę się i robię inne rzeczy – powiedziała kolejna. Organizator wyzwania drugiego dnia po zobaczeniu twarzy swoich uczniów stwierdza, że to co robią jest wspaniałe.
Przez współczesne telefony i technologię jaką oferują stajemy się niewolnikami swoich własnych urządzeń. Dlaczego? Jesteśmy z nimi zżyci bardziej niż z partnerem życiowym. Otrzymujemy ogromną dawkę dopaminy (hormon szczęścia) jaką otrzymujemy przeglądając media społecznościowe szczególnie gdy pod naszymi zdjęciami lub postami pojawią się łapki i inne komentarze. Od hormonu szczęścia Nasz mózg się uzależnia i za każdym razem potrzebuje go więcej i więcej. Doskonale wiedzieli o tym twórcy najpopularniejszego serwisu społecznościowego z białym f w logo. Co miesiąc odwiedza go 2 miliardy użytkowników. Przeciętny spędza 50 minut dziennie na portalu co daje 6 godzin tygodniowo. Co ważne a za razem okrutne fb wpędza ludzi w pętle chęci zdobycia społecznej aprobaty bazującej na dopaminie. Programiści dokładnie o tym wiedzieli i to wykorzystali. Po prostu co jakiś czas dostajesz od FB mały zastrzyk dopaminy aby utrzymać Cię na stronie czy to przez zaproszenie do znajomych, komentarz, lajk pod zdjęciem lub postem. Twórcy chcą skonsumować jak najwięcej Twojego czasu i świadomej uwagi jak to tylko możliwe. Jest to narzędzie, które rozrywa na strzępy społeczne struktury.
Od lat jesteśmy programowani przez telewizję, reklamy, radio obecnie internet. To, że ktoś wykorzystuje słabość ludzkiego umysłu po to aby zarabiać ogromne pieniądze już mnie nawet nie dziwi. Ludzie sprzedają duszę aby tu na ziemi wieść dostatnie życie. Tylko rachunek za to przyjdzie ale już nie będzie ratunku. To tak ja w przemyśle muzycznym: nie mam talentu wokalnego więc sprzedałem/sprzedałam dusze diabłu i jestem tu gdzie jestem…

Jak długo jesteś w stanie normalnie porozmawiać z bliską Ci osobą? Nie korzystając przy tym ze smartfona? 1 minutę 5 minut? Jesteśmy tak przyzwyczajeni do swoich inteligentnych tamagochi, że nie jesteśmy w stanie obecnie bez nich funkcjonować. Mówi się czasami, bez telefonu jak bez ręki. Sam jestem tego przykładem, uzależnienie od silnych bodźców zawartych w internecie. Tylko już mało ich zostało. Pragnę wreszcie doświadczać uniesień z Kobietami i tylko z nimi. Dlatego między innymi piszę to abyś powoli, systematycznie został przestawiony na nowe tory. Poznasz wiedzę o świecie i wtedy i tylko wtedy nawrócisz się na to co najbardziej naturalne i przyjazne człowiekowi. Zaufanie w kontaktach międzyludzkich to podstawa.

Czy to co obecnie przeżywa świat jest ktoś w stanie zatrzymać? Jeżeli się pośpieszy i zwoduje swoje pierwsze produkty które błyskawicznie ulepszą życie Polaków to jesteśmy w stanie być przykładem dla innych narodów w pełnieniu woli Bożej. Gdyż tylko Jego wola liczy się w tych czasach… No cóż z pozdrowieniami i do następnych wpisów, cześć.

Jaki jest efekt promieniotwórczej konserwacji żywności?

I co wspólnego ma z tym oznaczenie „Radura”? Jak dużo natury pozostaje w produktach, które poddano działaniu promieniowania? Co jeśli od dawna jemy już taką żywność? To i jeszcze więcej w tym wpisie.

Ktoś bardzo pomysłowy już dawno temu wpadł na to aby tak oddziaływać na pożywienie tak aby było dużo dłużej przydatne do spożycia. A było to po II wojnie światowej gdy amerykanie prowadzili intensywne badania w programie pod nazwą „atom w służbie pokoju” po to aby wojska z linii frontu otrzymywały zawsze świeżą żywność. Obecnie dla producentów to przede wszystkim oszczędności. A czego się nie robi aby zminimalizować koszty wydłużając przy tym termin do spożycia. O żywności napromieniowanej mówi się, że można ją przechowywać przez wieczność. Pewne jest to, że to co zostało poddane działaniu promieniowania utraciło składniki odżywcze i witaminy. Świeża żywność staje się w ten sposób martwa i już nie ma w niej nic z natury. Nie informują o tym media, jest to informacja niewygodna i bulwersująca. Jak wiele spożywanego przez Nas pożywienia jest napromieniowane tak naprawdę nikt nie wie. Prawdopodobnie każdy z mieszkańców Naszego kraju spożywał jeden lub więcej produktów tego typu. Co dokładnie poddaje się napromieniowywaniu? Są to: mięso, owoce, suszone ryby, mrożone ryby, przetwory rybne, produkty zbożowe, ziarno, czosnek, ryż, paczkowana żywność, korzenie i przyprawy ziołowe, mrożonki, suszone jarzyny, produkty wytworzone z żeńszenia, tytoń ze względu na insekty, kurczaki, suszone daktyle, owoce mango, nasiona roślin strączkowych (np. groch, fasola), cebula. Znak służący do oznaczania takiej żywności to Radura. Symbol ten to międzynarodowy znak określający produkty poddane napromieniowaniu a także symbol jakości. Jest on koloru zielonego co może mylić kupujących, że jest to żywność zdrowa, bezpieczna, czysta i nieszkodliwa dla środowiska. W rzeczywistości może okazać się, że są to produkty czerstwe i stare. A miejsca gdzie napromieniowuje się żywność nie mają nic wspólnego z ochroną środowiska i nie są mu przyjazne. Rozróżnić można kilka właściwości promieniowania jonizującego. W zależności od zastosowanej dawki i czasu naświetlania możliwe jest powstrzymanie kiełkowania np. cebuli, ziemniaków. A także ograniczenie liczby mikroorganizmów takich jak pleśnie, bakterie i drożdże. Najwyższą dawką można całkowicie wysterylizować pożywienie zabijając wszystkie bakterie i wirusy, co stosuje się przy produktach mięsnych wydłużając okres ich przechowywania do nieskończoności.

Jakie inne produkty są jeszcze sterylizowane promieniotwórczo? Materiały medyczne jednorazowego użytku, środki higieniczne, waciki, materiały do makijażu i płyny do przechowywania soczewek. A także butelki na wino, korki do wina, butelki, plastikowe pojemniki, materiał na opakowania oraz ule (bez pszczół). Jako, że niema przymusu oznakowania produktów nie będących jedzeniem co do wartości promieniowania użytego przy sterylizacji konsumenci są tego nie świadomi i nie zdają sobie sprawy, że używają produkty napromieniowywane. To tak jak ja, przygotowując materiały do tego wpisu dowiedziałem się o sterylizowaniu roztworów do przechowywania soczewek gdyż już od dłuższego czasu używam „szkieł” kontaktowych. I to dla mnie nowość.

Czy spożywanie żywności napromieniowanej tylko po to aby dłużej wyglądała na świeżą jest zdrowe i nie szkodzi naszemu organizmowi? Jeżeli nie mówi się o tym w mediach czyli w sprawie tego tematu obowiązuje cisza medialna to moim zdaniem tak naprawdę nikt nie dba o to czy to jest zdrowe. Ważne, że ma bardzo długi okres do spożycia, nie świeci i dla potencjalnego klienta jest nie do odróżnienia od normalnej żywności. To tak jakby podawać swojemu organizmowi co jakiś truciznę w małej ilości. To nie sprawi natychmiastowego zgonu czy wymiotów ale spowoduje powolne osłabianie organizmu przy tym ograniczoną odporność. A to z kolei jest przyczyną łatwiejszego ulegania chorobom takim jak rak, choroby układu krążenia.

Jak ustrzec się przed żywością sterylizowaną promieniotwórczo? Na pewno żywność sprzedawana przez wielkie sieci handlowe dyskonty w większości jest już martwa. Co prawda ładnie wygląda i cieszy oczy ale to tylko forma podania, która ma mylić klienta. Bo jak wiesz, kupujemy oczami. Mogę zagwarantować, że żywność sprzedawana przez rolników na rynkach, straganach nie jest napromieniowana i śmiało można ją kupować. Choć we współczesnym świecie nie ma już tak żeby żywność była absolutnie wolna od zanieczyszczeń, po prostu nie ma. Jeżeli Bóg pozwoli to dożyjemy takich czasów, że Ziemia będzie ponownie niezanieczyszczona.

Do zobaczenia w kolejnym wpisie, a będzie o wpływie telefonów na ludzkie organizmy…